Samolotem na gapę. Nie każdemu się udaje

W Portugalii

Początek października 2016 roku. Grupa pracowników obsługi lotniska, w portugalskim mieście Porto, zajęła się kolejnym samolotem. Był to Boeing 777, szykujący się w drogę powrotną do macierzystego portu w Luandzie. Boeing należał do linii lotniczej TAAG Angola. Praca przebiegała normalnie. Po skończeniu załadunku, pracownicy wrócili do budynków portowych, szykując się do dalszych zajęć. Samolot odleciał. Po upływie 40-tu minut zauważono brak jednego z robotników. Schować nigdzie się nie mógł, nie było wątpliwości, że został w samolocie. Niestety, nie na pokładzie, tylko pod - w luku bagażowym.

Samolotem bez biletu

Potknięcie

Tymczasem, samolot minął już Lizbonę, powoli zbliżając się do wybrzeża Algarve. Zawiadomiono o zdarzeniu kapitana samolotu, który zdecydował zawrócić i wylądować w Lizbonie.

W luku bagażowym nieszczęśnik został odnaleziony. Samolot zdążył już osiągnąć wysokość 10 tys. metrów, gdzie temperatura na zewnątrz osiągała 55 stopni poniżej zera. Wewnątrz było cieplej. Ale niewiele. Człowiek trafił do szpitala. Z powodu hipotermii, czyli silnego wychłodzenia organizmu.. Jak się okazało, na lotnisku w Porto akurat zajmował się umieszczaniem klatek z dwoma zwierzakami w części przeznaczonej dla czworonożnych podróżnych, gdy potknął się, uderzył w głowę i stracił przytomność. Gdy wrócił do siebie, samolot był już w powietrzu. Cala historia skończyła się jednak szczęśliwie. Nie zawsze, w przeszłości, tak bywało i nie wszyscy gapowiczami stawali się przez przypadek.

Pierwszy pasażer na gapę

19-to letni Amerykanin, Clarence Terhume był prawdopodobnie pierwszym powietrznym gapowiczem w historii. W roku 1928 ukrył się na pokładzie sterowca Graf Zeppelin LZ 127, lecącego ze Stanów Zjednoczonych do Niemiec. Szybko został odkryty, ale nie poniósł żadnych konsekwencji. To były inne czasy. Niemcy byli pod silnym wrażeniem jego odwagi i nie tylko nie odesłali do Ameryki, ale otoczyli go opieką. Stał się gwiazdą prasy. Zaoferowano mu nawet pracę w magazynie handlowym (ówczesnej „galerii”) w Achen.

Z Wiednia do Londynu w podwoziu samolotu

W czerwcu 2010 roku, 20-to letni Rumun przetrwał w temperaturze minus 41 stopni, spędzając 97 minut w podwoziu samolotu lecącego z Wiednia do Londynu. Niedługo przed startem w Wiedniu, przecisnął się pod płotem okalającym płytę lotniska i zajął miejsce w przedziale przeznaczonym dla kół samolotu. Był to Boeing 747. Przedziały musiały być duże, ale podwozie Jumbo Jeta także… Miejsca wystarczyło. Gorzej z ciepłem. Rumun miał jednak szczęście. Na trasie przelotu występowały burze i samolot musiał lecieć na niskiej dla niego wysokości 7600 metrów. Zamiast normalnych 11200 metrów. Na takiej wysokości niska temperatura byłaby najmniejszym problemem. O wiele większym – brak powietrza.

Człowiek z jedenastoma kartami pokładowymi

W zeszłym roku, Nigeryjczyk Olajide Olwaseun Noibi poleciał sobie z Nowego Jorku do Los Angeles samolotem linii Virgin Atlantic. Nie miał problemu z dostaniem się na pokład mimo, że karta, którą się posłużył była nieaktualna. Podróż przebiegła bez przeszkód i wszystko skończyłoby się dla niego dobrze, gdyby nie to, że po wylądowaniu w Los Angeles postanowił polecieć dalej, używając tej samej, nieważnej karty pokładowej. To już była przesada. Zatrzymała go policja. Jak się okazało, miał przy sobie dziesięć innych kart. Żadna z nich nie była wystawiona na jego nazwisko.

Sprzątacz

W 2009 roku, Habib Hussain, 25-cio letni pracownik obsługi w porcie lotniczym Medina Airport w Arabii Saudyjskiej, wszedł na pokład samolotu lecącego do Dżajpuru w Indiach, w roli sprzątającego. Schował się w toalecie i zaczekał na start. Niestety, jak tylko samolot wzbił się w powietrze Habiba odkryto. A wszystko przez to, że któryś z pasażerów postanowił skorzystać akurat z tej toalety.

Ucieczka do Paryża

Kubańczyk Roberto Viza Eguez, na lotnisku w Hawanie ukrył się w kontenerze cargo, należącym do Air France. Było to w sierpniu 2000 roku. Dystans dzielący Hawanę od Paryża jest duży i podróż trwała długo. Następnego dnia udało się mu jednak dotrzeć do celu. Co ciekawe, nie poniósł większych uszczerbków na zdrowiu, poza ogólnym wychłodzeniem organizmu. Złożył podanie o azyl. Jednak Francuzi w 2000 roku to nie Niemcy z 1928. Wyczyn Kubańczyka nie zrobił na nich większego wrażenia. Wniosek o azyl odrzucono, a nieszczęśnika deportowano na Kubę, nie przejmując się jego dalszym losem, który pozostał nieznany.

Popularność podwozia

Kwiecień 2015. Mario Stevan Ambarita, żyjący na Sumatrze, postanowił polecieć do Dżakarty w Indonezji. Jak potem tłumaczył, było to jego marzenie, ale nie miał pieniędzy na bilet. Poszukiwał porad w internecie, aby poznać sposoby na wniknięcie do samolotu. W dniu wyprawy, schował się w pobliżu pasa startowego. Poczekał na samolot, który zatrzymał się na chwilę na początku pasa. Chwila ta wystarczyła 21-no letniemu człowiekowi do wskoczenia do przedziału podwozia. Lot przebiegał na wysokości 10 tys. metrów. Po wylądowaniu chłopaka wydobyto. Trząsł się i krwawił. Brakowało mu powietrza. Trafił do szpitala. Przeżył.

Rok 2013. Nastolatkowi udało się ukryć w podwoziu samolotu lecącego z Beninu do Nigerii. Uznał, jak się okazało słusznie, że uda mu się przetrwać, bo trasa jest krótka, lot trwa tylko 45 minut i samolot nie wzniesie się za wysoko. I tak też było. Wysokość 6500 metrów okazała się akceptowalna dla organizmu młodego człowieka.

Wrzesień 2012. 26-cio letni Jose Matada z Mozambiku nie miał tyle szczęścia. Próbował przedostać się z Angoli do Londynu. W czasie wypuszczania przez samolot podwozia, przy podchodzeniu do lądowania, Jose Matada wypadł. Jego ciało znaleziono na chodniku w południowo-zachodnim Londynie.

Sierpień 2012. W samolocie British Airways, Boeing 747, w przedziale na podwozie znaleziono ciało mężczyzny. Samolot pokonał dystans 9600 km z Kapsztadu w RPA do Londynu.

 

Źródło: The Telegraph

18 października 2016

 

 

REKLAMA
Powrót do STRONY GŁÓWNEJ