Booking.com
Turcja po sezonie. Udane wakacje szczęściarzy

Wypoczynek

Strachy na lachy! Nie było czego się bać. Lato już dawno dobiegło końca, zadowoleni turyści, po udanym wypoczynku na słonecznych plażach w Turcji wrócili do domów. Ostrzeżenia płynące po licznych atakach terrorystycznych i lipcowym nieudanym puczu, okazały się chybione. Wszystko przebiegało tak jak mówili i pisali turyści spędzający wakacje  w Turcji. Nie widzieli żadnych zagrożeń, obsługa hoteli była jak zawsze miła, a tureccy handlarze uprzejmi. Nic złego nikomu się nie przytrafiło. Wprawdzie w sierpniu, w dwóch zamachach zginęło 60 osób. Ale byli to tubylcy. Przede wszystkim Kurdowie, a zatem to się nie liczy.

Turcja po sezonie

Incydenty

Pod koniec sierpnia doszło do zbrojnej napaści na samochód w pobliżu znanego kurortu Antalya. Był to jednak samochód wojskowy. Nikt nie zginął. Tylko trzy osoby raniono. I w dodatku byli to żołnierze.

14 października na Riwierze Tureckiej z pobliskich gór odpalono trzy rakiety. Spadły w okolicach drogi łączącej Antalyę z innym kurortem – Kemer. Celem prawdopodobnie miał być stojący w zatoce tankowiec. Ale rakiety chybiły celu. Nikomu nic się nie stało. Jedna z nich trafiła w chatę rybacką.

W Turcji, po nieudanym puczu, prezydent Erdogan wprowadził stan wyjątkowy. Na trzy miesiące, czyli do 15 października. Nie czekając jednak tego terminu, 28 września przedłużył go o kolejne 90 dni.

Dosyć ekskluzywności!

Turyści, wypoczywający na wybrzeżu nie dostrzegali żadnych zagrożeń. Nie mogli ich dostrzec. Niebezpieczeństw związanych z terroryzmem nie poprzedza żaden wcześniejszy sygnał. Nie widać ciemnych chmur, gromadzących się przed nadejściem burzy. Życie toczy się normalnie. Co ważniejsze, rzeczywiście nic złego im się nie stało. Z pewnością, z jeszcze większym przekonaniem dowodzić będą nie tylko słuszności swojej decyzji o wyjeździe na wakacje do Turcji, ale braku rozsądku (delikatnie mówiąc) tych, którzy przed wyjazdem przestrzegali. Po tym jak zamieściliśmy artykuł ostrzegający przed zagrożeniami, na naszej stronie facebookowej wywiązała się ostra dyskusja, przypominająca stylem to co znamy z polityki. Poziom zaangażowania był zaskakująco wysoki. Trudno to jakoś racjonalnie wyjaśnić.

Turyści, którzy polecieli do Turcji, zapłacili za wysoki standard relatywnie mało. O wiele mniej niż za podobne wycieczki do Hiszpanii, czy choćby Grecji. Było nawet taniej niż w tej samej Turcji w latach poprzednich. Wszystko to dzięki drastycznemu spadkowi popytu. Szczęściarze, którzy się nie wystraszyli i polecieli tam wbrew przestrogom, nie tylko zapłacili mniej, ale mogli wypoczywać w mniejszym tłoku, bez gęstego tłumu innych turystów. Czy nie jest to najlepszy wariant wakacji? Spędzić je w luksusie, zapłacić mało i bez kłopotów wybierać leżak w pierwszym rzędzie przy basenie? Czytając niektóre wypowiedzi można odnieść wrażenie, że nie. Wracający z udanych tureckich wakacji, często w całkiem emocjonalny sposób, domagają się odrzucenia „propagandowego” oczerniania Turcji, wzywając do masowych przyjazdów na jej wybrzeże.

Najwyraźniej, tegoroczni wczasowicze mają dość poczucia ekskluzywności. Chcą znowu być w tłumie, zdobywać miejsce na leżaku i płacić więcej. Dość zaskakująca postawa. Zwykle, jeśli ktoś znajdzie fajne, ustronne miejsce gdzieś na Mazurach lub w Bieszczadach, to raczej nie prowadzi kampanii reklamowej. Chyba, że jest z biura podróży… Albo sam siebie chce utwierdzić w przekonaniu o słuszności wyboru…

Stan wyjątkowy

Turcja - zamachy terrorystyczne

Sytuacja w Turcji nie zmieniła się. Trwa stan wyjątkowy. Od ponad roku utrzymuje się zagrożenie terrorystyczne. Państwo Islamskie, milicje kurdyjskie, PKK (Kurdyjska Partia Robotnicza), TAK (Kurdyjskie Jastrzębie Wolności/Wyzwolenia) działają w jej granicach. Swego czasu prezydent Erdogan powiedział: ”Turcja jest głównym celem (top target) dla wszystkich grup terrorystycznych w regionie”.

W odróżnieniu od terrorystów, turyści tracą zainteresowanie Turcją. Liczba przyjazdów dramatycznie spada. W porównaniu z rokiem poprzednim zmniejszyła się o 34.7%. W każdym miesiącu spadek jest dwucyfrowy (z wyjątkiem stycznia, kiedy wyniósł „tylko” 6.4%). Nagła, po puczu, poprawa stosunków politycznych z Rosją daje Turcji szanse na częściowe uratowanie przemysłu turystycznego. Już w tym roku, po początkowym zamrożeniu, do Turcji zaczęło przyjeżdżać coraz więcej Rosjan. Zauważalne jest to w hotelach, gdzie najczęściej stanowią grupę dominującą liczebnie. Kraje zachodnioeuropejskie chociaż nie zakazały podróży do Turcji, to jednak zalecają dużą ostrożność. Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych utrzymuje, że zagrożenie atakami terrorystycznymi w Turcji pozostaje wysokie. „Grupy ekstremistyczne z bazami w Syrii – Front Al Nusra i Daesh (dawniej – ISIS) mają potencjał do przeprowadzenia ataków na sąsiednie kraje, w tym Turcję. Terroryści zaatakować mogą całe terytorium kraju, włączając Ankarę, Istambuł i tereny leżące w pobliżu granicy syryjskiej. Ataki mogą mieć charakter masowy i sięgnąć miejsc odwiedzanych przez cudzoziemców.”

Polskie MSZ także zaleca zachowanie wzmożonej ostrożności i nie zachęca do wyjazdów do Turcji.

Beztroskie wakacje

Sezon jednak się skończył. Chociaż nie całkiem. Są biura podróży, które oferują wyjazdy także późną jesienią. Ostatni termin zorganizowanej imprezy to 19 listopada – to propozycja TUI Polska. Tydzień wcześniej program kończy Wezyr Holiday. W ubiegłym roku, ówczesny prezes TUI Polska, Marek Andryszak, zachwalał swój pomysł organizacji wyjazdów do Turcji w miesiącach zimowych, podkreślając duże zainteresowanie wśród …ubogich klientów (nie stać ich na taki wyjazd w lecie, to chociaż dostaną szansę popróbowania luksusu w zimie). W tym roku będzie chyba inaczej. Turcja nie taka sama, a i prezesa Andryszaka już nie ma.

Sezon letni 2016 w Turcji zakończył się dla turystów szczęśliwie. Ciekawe co będzie w 2017 roku. Szczególnie ważne jest to dla biur podróży. W końcu turyści tam lecieć nie muszą. Tymczasem dla niektórych biur podróży alternatyw za wiele nie ma. A nawet te, które mają silnie rozwinięte inne kierunki, też muszą liczyć się z utratą części wpływów. Chyba, że sytuacja w Turcji się zmieni. Czasu jest jeszcze dużo. W polityce zdarzyć się może wiele. Utrzymanie się stanu z roku 2016 byłoby złą wiadomością. Turystyczny kryzys w Turcji trwałby nadal.

Chociaż zawsze znajdą się chętni do skorzystania z okazji i dzięki niskim cenom zaryzykują wyjazd do tureckiego kurortu, to jednak – mimo swych, często egzaltowanych, zachęt – nie będą w stanie wpłynąć na nastroje pozostałych. Wyjazd na wakacje, nawet najbardziej luksusowe, choćby za półdarmo, nie może być atrakcyjny, jeśli towarzyszy mu uczucie niepokoju o własne bezpieczeństwo. W końcu to tylko wakacje. Powinny być beztroskie. Przy czym nie chodzi tu o rzeczywiste niebezpieczeństwo. Jest ono niewielkie. Prawdopodobieństwo znalezienia się w miejscu, w którym dochodzi do zamachu, jest minimalne. Tylko niewiele większe od szansy wygrania w toto-lotka… Ale problem nie leży w tym, ze faktycznie możemy stracić życie na wakacjach od wybuchu bomby lub strzałów z kałasznikowa. Chodzi o poczucie dyskomfortu. Świadomość, że w kraju, w którym się przebywa nie ma miesiąca bez jakiegoś ataku terrorystów i, przynajmniej teoretycznie, może kolejny z nich trafić na hotel, w którym wypoczywamy, skutecznie potrafi zepsuć poczucie radości z pobytu. Nie jest niczym przyjemnym nocne przebudzenie na dźwięk wystrzałów, nawet wtedy, gdy okazuje się, że trwa właśnie pokaz sztucznych ogni.

 

Jarosław Mojzych

17 października 2016

 

Powrót do STRONY GŁÓWNEJ