Praca w Qatar Airways ma nie tylko blaski

Praca w Qatar Airways

Qatar Airways uważane są za jedną z najbardziej luksusowych linii lotniczych na świecie. Otrzymały niezliczone nagrody za jakość obsługi, utrzymywaną na bardzo wysokim poziomie. Dość często w internecie pojawiają się ogłoszenia o rekrutacji nowych pracowników. W wielu krajach zatrudnienie w Qatar Airways uważane jest za duży sukces. Tym bardziej jest tak w Polsce, gdzie sytuacja na rynku pracy jest dramatycznie zła, a katarska firma lotnicza daje szanse na rozwój wspaniałej kariery. Nic dziwnego, że na każde ogłoszenie o naborze nowych pracowników odpowiadają setki, a nawet tysiące, chętnych do pracy. Czy rzeczywiście praca w Qatar Airways jest aż tak wielką atrakcją? Dla osób nie mających nadziei na znalezienie lepszego zatrudnienia, na pewno tak, ale nie brakuje ocen krytycznych. W zeszłym tygodniu, w gazetach i w internecie pojawiły się ogłoszenia (nie po raz pierwszy i nie ostatni), w których Qatar Airways zapraszał chętnych na spotkanie rekrutacyjne. Komentarze na Facebooku i Tweeterze nie były przychylne. Firma stawia wysokie wymagania,  nie tylko w sferze profesjonalnej (co nie byłoby niczym zaskakującym) ale także etycznej, dość silnie ingerując w życie prywatne pracowników. W komentarzach odwoływano się też do artykułu opublikowanego w szwedzkim Expressen, polecając go jako ważny dla wszystkich tych, którzy zamierzają rozpocząć karierę w Qatar Airways.

Historia z Expressen

Szwedzka dziennikarka Johanna Karlsson przyjrzała się życiu pracowników Qatar Airways i na stronach Expressen.se, podzieliła się swoimi spostrzeżeniami. Podróżując pomiędzy Doha w Katarze i małymi miasteczkami w Szwecji, opisała codzienność dwóch stewardes – Sagi i Giny.

Gina wie, że nie wolno jej rozmawiać ze strażnikiem. Nie wtedy, gdy pełniąc 12-to godzinny dyżur, siedzi w swej budce, z trudem walcząc z sennością. Nie wtedy, gdy on tęskni za swoją nepalską rodziną, a ona właśnie wróciła z Katmandu. Nie wtedy, gdy wspomina, że zarabia miesięcznie 500 riali (600 zł).
Kabina, w której siedzi strażnik pilnujący wejścia do kompleksu mieszkalnego, przeznaczonego dla pracowników Qatar Airways, jest starannie obserwowana. Kamery są wszędzie. Zarządzenia są jasne – o wszystkim co dzieje się przy wejściu muszą być informowani menadżerowie, wszystko musi być raportowane i zapisywane w indywidualnym rejestrze pracownika.

Pod obserwacją

Wszelkie próby nawiązania kontaktu Giny ze strażnikiem mogą być uznane za próbę przekupstwa. Strażnik jest w tym miejscu, przede wszystkim po to, żeby kontrolować ją. Ma sprawdzać, że Gina nie śpi nigdzie indziej niż w mieszkaniu pracowniczym, że nie wraca do domu później niż o godzinie, na którą zgodził się pracodawca, że nie wprowadza nie zarejestrowanych gości do swojego pokoju, że nigdy nie opuszcza mieszkania w czasie przeznaczonym na odpoczynek.

Z drugiej strony, strażnik jest, oczywiście, niżej od niej w hierarchii firmy. Gina jeśli chce, może prosić o zgodę na wyjazd do Szwecji, do swej rodziny. Strażnicy zmieniają się co trzy miesiące (są przenoszeni do innych budynków) tak aby nie doszło do nawiązania bliższych relacji pomiędzy nimi, a pracownikami pokładowymi.

Któregoś dnia Gina zauważyła, że strażnik jest chory i, że stan jego się pogarsza. Złamała reguły i zaczęła do niego zagadywać, przekonując  o konieczności odwiedzenia lekarza. Następnego ranka zapytała jaka jest diagnoza lekarska. Okazało się, że to cukrzyca. Gina porównała w myślach koszty insuliny z zarobkami nepalskiego imigranta w Doha. „Powiedział, że nie powinienem jeść ryżu” – dodał strażnik. „Ale przecież jesteś biedny! Wszystko co jesz to jest właśnie ryż. Co zamierzasz teraz jeść w zamian?” „Nie wiem.”

Gina już więcej nie rozmawiała ze strażnikiem. Wkrótce zostanie i tak przeniesiony do innego budynku. Zanim to nastąpiło, Gina odkryła, że jest mała powierzchnia, której nie obejmują swym zasięgiem kamery. Pewnego ranka, w drodze na lotnisko, położyła w kącie miernik cukru we krwi i 500 rialowy banknot.

Zawsze chciała być stewardesą

Saga na rozmowy kwalifikacyjne do hotelu Sheraton w Sztokholmie, przyjechała z północy Szwecji, bezpośrednio po pracy na nocnej zmianie. Przebrała się w toalecie na dworcu. Pięciogwiazdkowa i wielce szanowana firma Qatar Airways prowadzi rekrutację poprzez ogłaszanie dni otwartych. Osobowość kandydata i jego wygląd są oceniane bardzo szczegółowo. Ciało kandydata nie może mieć żadnych blizn ani tatuaży, nawet bardzo dyskretnych.

Praca Qatar AirwaysRekrutacja odbywa się co tydzień. W trakcie spotkań kandydaci informowani są o warunkach umowy. Osoby pragnące zostać członkami personelu pokładowego, podpisać muszą zobowiązanie pozostania w stanie wolnym przez pięć lat. Wymagana jest zgoda prezesa firmy Akbara Al Bakera na zawarcie ślubu, a o przypadku zajścia w ciążę, należy natychmiast zawiadomić kierownictwo firmy. Ponadto Qatar Airways zastrzega sobie prawo zwolnienia pracownika, bez podania przyczyny. Podobnie wygląda to z samymi kandydatami – są na początku informowani, że powody ich ewentualnego odrzucenia, nie zostaną podane.

Zainteresowanie pracą w Qatar Airways w wielu krajach jest ogromne, chociaż w samej Szwecji raczej umiarkowane. Tej soboty dziewczyny w grupach czekają w hotelu Sheraton na swoją kolej. Kolejka posuwa się szybko. W końcu zostają tylko Saga i trzy inne kandydatki. Zostają zaproszone na rozmowę na następny dzień. Saga przyjeżdża 30 minut przed czasem, ale rekrutujący są oburzeni. „Powiedzieliśmy 11.30, a nie 12.30. Bardzo słaby początek!” Saga usiłuje wytłumaczyć, że musiała zajść jakaś pomyłka, bo pamięta, że mówiono o godzinie 12.30. W końcu jednak poddaje się i przeprasza. Kiwają głowami skwaszeni. Qatar Airways zmusił ją do samokrytyki po raz pierwszy. Gdy zgłasza się następna dziewczyna na zaplanowaną godzinę, staje się jasne, że Saga przyszła punktualnie, ale nikt nie zwraca na to uwagi. Najważniejsze, ze Saga wzięła na siebie winę. Bardzo przepraszam.

Rezygnacja

Dostała pracę jako stewardesa i polecenie jak najszybszego spakowania się, w związku z przeprowadzką do Kataru. Saga przygotowuje się do wyjazdu. Rezygnuje ze starej pracy. Dzieli się nowiną ze swoimi znajomymi i rodziną. Nagle, Qatar Airways urywa z nią kontakt, przestaje odpowiadać na maile. Nie wiadomo co się stało. Musi czekać.

Gdy nadszedł czerwiec, poddała się i zaczęła planować wyjazd na lato. Minęły już cztery miesiące od obietnicy natychmiastowej przeprowadzki. Według standardów firmy nie wolno wymagać od Qatar Airways wyjaśnień działań podejmowanych wobec pracowników. Niespodziewanie, poczta przynosi bilet i wizę. Letni wyjazd musi zostać odwołany. Saga leci do Doha.

Javier nigdy nie planował pracy za granicą. Będąc pilotem nie miał problemów z dobrze płatnym zatrudnieniem w swoim europejskim kraju. Ale kryzys ekonomiczny zmienił wiele. Gdy tylko przeniósł się do Kataru, zauważył, że relacje pomiędzy pilotami i personelem pokładowym są traktowane przez szefów w sposób szczególny. Odniósł wrażenie, że prezes Akbar Al Baker przywiązuje do nich nadmierną wagę, tworząc regulacje, w sposób skrajny wpływające na sposób życia stewardes.

Mogę odwiedzić budynek załogi przed godziną 22, jeżeli zarejestruję swą wizytę, podając strażnikowi nazwisko i numer paszportu. Rejestr jest analizowany. Byłoby źle, gdybym pozostał tam zbyt długo” – powiedział poprzez Skype’a.

Javierowi nie podoba się styl, w jakim Akbar Al Baker zwraca się do nowoprzyjętych stewardes w swej mowie inauguracyjno-powitalnej, sugerując im, żeby trzymały się z daleka od ich kolegów – mężczyzn. Javier pamięta, gdy kiedyś prezes w trakcie takiego przemówienia rzekł: „Piloci są szoferami,  a jeśli chcą podejść do ciebie to tylko po to aby cię wyp…”.

Reguły różnią się zasadniczo w zależności od wykonywanego zawodu i zajmowanego stanowiska. Cały Katar powiązany jest systemem, zwanym sponsorskim, w którym pracodawcy decydują o prawie pracowników do wjeżdżania i wyjeżdżania z kraju, o miejscu ich zamieszkania, a także mają pewne możliwości kontroli rachunków bankowych. Jako pilot, Javier może opłacić miesięczną wizę wyjazdową i opuścić Doha bez potrzeby uzyskania zgody menadżera.

Natomiast personel pokładowy musi każdorazowo zwracać się z prośbą o wyrażenie zgody na udzielenie wizy wyjazdowej. Stąd często wizy wyjazdowe wykorzystywane są jako element karania pracowników, którym odmawia się prawa do wyjazdu przez, np. sześć miesięcy.

Ryzyko

Javier, który chce utrzymać pracę do czasu poprawy sytuacji w Europie, postanowił trzymać się z daleka od załogi pokładowej, z którą niemal na co dzień pracuje. Jeżdżą tymi samymi autobusami, śpią w tych samych hotelach przy lotniskach, ale odwiedzanie w domach byłoby zbyt ryzykowne.

Gina gotuje jajka. Właśnie wróciła z podróży i jest zmęczona. Zapomina o włączonym palniku, woda wyparowuje, rondel się przegrzewa. Włącza się alarm pożarowy. Gina szybko go wyłącza i zawiadamia strażnika o fałszywym alarmie. Za późno. Trzech różnych menadżerów przyjeżdża do strzeżonego domu Giny. Wypytują ją o szczegóły, domagając się udowodnienia prawdziwości jej relacji. „Gotowałaś jajka? Pokaż nam je.” Gina przeszukuje śmieci i w końcu znajduje jajka. Menadżerowie nie są usatysfakcjonowani. Decydują, że zostanie odsunięta od lotów w najbliższym okresie, a następnego dnia rano ma się zjawić u szefa.

W biurze Qatar Airways Tower jest jeszcze raz proszona o zdanie relacji z incydentu, o potwierdzenie, że gotowała jajka, o wyjaśnienie jak mogła być tak nieostrożna i w jaki sposób może ich przekonać, że podobna sytuacja już nigdy więcej się nie powtórzy. Gina dostała poważne ostrzeżenie. Po czym otrzymuje papier i pióro. Qatar Airways chce, żeby Gina wyjaśniła incydent z jajkami na piśmie, konkludując stwierdzeniem jak bardzo jest jej przykro i, że nigdy to się nie powtórzy. Podyktowano jej i napisała: „Bardzo przepraszam. To się nigdy więcej nie zdarzy”.

Saga nie dostaje żadnych ostrzeżeń. Jej postawa jest przykładna. Dostała awans do pierwszej klasy szybciej od innych. Otrzymując same listy pochwalne, towarzyszyła prezesowi Akbar Al Bakarowi w jego podróży na targi handlowe.

Czy jesteś na diecie?

Saga na podróż czekała z pewną nerwowościa, bo Akbar Al Baker znany był z tego, że zbierał dziewczyny i obsypywał je upominkami, takimi jak iPady. Bardziej odległe plotki głosiły, że dziewczyny nie odpowiadające później na sms-y prezesa, traciły pracę. Jednak w czasie podróży do Oslo nic takiego się nie wydarzyło. Cała grupa jadła obiad w ciszy, zarówno personel pokładowy jak i Al Baker.

Gdy przyszedł czas na deser, jedna z dziewczyn odmówiła. „Jesteś na diecie?” – ostro zapytał prezes. Odmowa zjedzenia deseru mogła wpłynąć niekorzystnie na wizerunek firmy, dlatego stewardesa zmieniła zdanie.

Któregoś dnia w Doha, przyjaciel odwoził Sagę do domu po zabawie w klubie nocnym. Cisza nocna zaczyna się o 3.30 nad ranem. Samochód utknął w korku. Saga wystraszyła się, że cała jej reputacja zostanie zrujnowana. Kilka budynków od jej domu, przyjaciel powiedział: „Słuchaj, jeśli wypuszczę ciebie teraz, to natychmiast zostaniesz zwolniona. Lepiej prześpij się gdziekolwiek indziej, a rano spróbuj przemknąć się do swego domu. Może strażnik nie zauważy.” Plan zadziałał! Saga rozwinęła cały szereg pomysłów pozwalających oszukać strażnika.

Stewardesy nauczyły się nowych sposobów życia w systemie zależnym od pracodawcy-dyktatora. Stają się ekspertami w unikaniu zdjęć z kamer.

W Doha budowany jest nowy port lotniczy. Trzy lata wcześniej otwarto dodatkowy terminal w starym porcie, ale uznano, że jest czas na budowę nowego. Port jest własnością Akbar Al Bakera, który realizuje swą wizję uczynienia z Doha wielkiego węzła przesiadkowego. Wizerunek Qatar Airways jest promowany bardzo intensywnie i skutecznie, chociaż sprawozdania roczne  objęte są tajemnicą, a członkowie zarządu pozostają nieznani, to marka jest  silnie rozpoznawalna, dokładnie tak jak tego chce Abkar Al Baker.

Gina miała kilkakrotnie okazję spotkać Akbar Al Bakera. Ma zwyczaj wpadać do sal wykładowych dla nowych pracowników, żeby sprawdzić jak wygląda sytuacja. Czasami lata samolotami w celach kontrolnych. Pojawia się także na briefingach, w czasie których pracownicy pokładowi stoją z dłońmi ułożonymi na wysokości tułowia, tak aby można było sprawdzić ich paznokcie, cerę i włosy. Gdy pojawił się na briefingu Giny, przywitała go. Nie odpowiedział. W zamian rzucił: „Musisz zrzucić wagę” i wyszedł.

Codziennie stewardesy logują się do intranetu, w którym sprawdzają swoje rozkłady lotów. Któregoś dnia, Saga zobaczyła pusty ekran. Wszystkie jej loty zostały wykasowane. Bez słowa. Wszyscy wiedzą co to znaczy. Szybko pobiegła do bankomatu i wyjęła 10 tys riali. Pracuje od dwóch lat i nikt na nią się nie skarżył. Przeciwnie, została awansowana i dostawała specjalne zadania. Ale wiedziała, że jeśli nie wyjmie pieniędzy z bankomatu, Qatar Airways może zamrozić jej konto bankowe.

Trzy noce w areszcie

Najlepszy przyjaciel Javiera jest w dobrym nastroju. Poznał stewardesę, z którą jest coraz bliżej. Inni ostrzegają go, ale ostrzeżeń nie bierze pod uwagę. Reakcja jest natychmiastowa. Pilotowi zabrano wszystkie loty, a dziewczyna zostaje zatrzymana na trzy noce, po czym deportowana do swojego kraju. Kara dla pilota jest łagodniejsza, wraca do pracy, ale z ostrzeżeniem – jakikolwiek podobny błąd w ciągu następnych sześciu miesięcy oznaczać będzie wyrzucenie z Qatar Airways. Po tym zdarzeniu, pilot stracił kontakt z dziewczyną.

Wkrótce po tym incydencie, Javier złożył rezygnację. Dzisiaj pracuje dla innej linii.

Gina spotkała się z dziennikarką Expressen w restauracji w Doha, prowadzonej przez personel z Filipin. Przyjezdni z Południowo Wschodniej Azji pracują tu jako kucharze, kierowcy, jako ruchome plansze reklamowe. Każda rozmowa na temat sytuacji personelu pokładowego kończy się na porównaniach z Azjatami, widocznymi tutaj wszędzie. Azjatyccy niewolnicy mają pilnować w żyjących w luksusie pracowników linii lotniczych…

Nepalczycy często zapracowują się na śmierć. Gina twierdzi, że trumny są ładowane w tym samym czasie, w którym wsiadają pasażerowie lecący do Katmandu. Qatar Airways utrzymuje cztery połączenia dziennie pomiędzy Doha, a Katmandu. „Najbardziej bolesny jest widok ludzi w Nepalu pragnących dostać się do Kataru. Naprawdę bardzo tego chcą.”

Jest listopad 2013. Gina jest jedną z niewielu Szwedek nadal pracujących dla Qatar Airways. Nie jest łatwo znaleźć chętnych do rozmów z dziennikarzami, nawet przy zachowaniu pełnej anonimowości. Szwedki, które wychowały się w innej kulturze, przyzwyczajone do wolności prasy, praw pracowniczych, wolności słowa, mieszkając tutaj boją się choćby odpowiedzieć „nie, dziękuję” na wysłanego maila.

Zarówno stewardesy jak i piloci przed podjęciem pracy podpisują umowę zakazującą rozmów na temat firmy, zamieszczania tekstów na facebooku, czy nawet pokazywania zdjęć swoich mundurów. „Stracić pracę jest łatwo” mówi Gina. „Kilka miesięcy temu pracownicze budynki mieszkalne były prawie puste. Każdego tygodnia zwalniano po kilka stewardes”.

Wolne etaty pojawiają się niemal stale. Stąd cotygodniowe akcje rekrutacyjne. Stewardesy zwalniane są za chęć zmiany współlokatorki w pokoju, za zamieszczenie niewłaściwego wpisu na facebooku, za tatuaż, którego fotografię zrobił któryś z kolegów, tworząc w ten sposób dowód wykroczenia, za powrót 5 minut po rozpoczęciu ciszy nocnej, za pomoc w znalezieniu pracy mężczyźnie, o którym wiadomo, że nie jest mężem ani ojcem, za palenie papierosów.

Człowiek, z którym spotykają się stewardesy, gdy nadchodzi czas ich zwolnienia, nazywa się Saliya Karunanayake. Wyjmuje teraz dwie fotografie formatu A4 i bez słowa kładzie je przed Sagą. Fotografie pochodzą z kamer obserwacyjnych. Na pierwszej z nich widać Sagę wychodzącą z domu, a na drugim – wracającą. „Masz na sobie inne ubrania, co oznacza, że musiałaś spać gdzieś indziej” Saliya Karunanayake stwierdza sucho.

Saga po tym jak zobaczyła wykasowane rozkłady w swoim intranecie, próbowała przygotować sobie strategię tej rozmowy. Funkcjonują różne teorie na temat wyboru skutecznych metod rozmowy. Według jednych należy płakać, a według innych trzeba być twardym i zachować godność. Teraz nie wie, która z metod jest najlepsza. Przyznała się do tego co zarejestrowała kamera. „Było ciemno, nie chciałam wracać do domu w trakcie ciszy nocnej, za co byłabym zwolniona, zdecydowałam się przenocować u koleżanki”. Rozmówca zadał pytania na temat szczegółów. Odpowiedzi ustne i pisemne. Nazwisko koleżanki, numer telefonu, miejsce pracy, stanowisko. Wystraszyło to Sagę, pomyślała, że przez nią koleżanka może mieć kłopoty. Nie podała numeru telefonu, twierdząc, że go nie pamięta. Doszło do tego, że sam sposób rozumowania Sagi uległ zakażeniu stylem obowiązującym w Qatar Airways. Przecież koleżanka pracuje w innej firmie i jej nic nie grozi.

Usunięte rozkłady

Kilka dni po spotkaniu dziennikarki z Giną, ta ostatnia w intranecie nie znalazła swojego rozkładu lotów. Został usunięty. Rano zadzwonił telefon i poinformowano ją, że ma 30 minut na stawienie się w biurze. Gina po drodze wybrała wszystkie swoje pieniądze z bankomatu, pozostawiając na koncie jedynie 100 riali. Następnego dnia jej konto zostało zablokowane. Czasu na pakowanie nie było. Paszport skonfiskowany. Wiza anulowana. „Na lotnisku przyjął mnie jakiś urzędnik, nie wiem kto to był. Miał mój paszport i eskortował mnie, gdy mijaliśmy poszczególne punkty kontrolne, odprowadzając do samego gate’u. Naprawdę niemiło się czułam”.

Po zwolnieniu, Saga nie dostała wiele czasu na opuszczenie kraju. Wróciła do północnej Szwecji, próbując odbudować dawne życie, ale nie jest to proste.

Dzisiaj Saga pracuje dla innej linii lotniczej i jest zadowolona, mimo gorszych warunków finansowych. Gina także próbuje zorganizować sobie życie od nowa.

Warto szukać pracy w Qatar Airways?

Tekst w szwedzkim Expressen napisany został z intencją odsłonięcia szarych, czy może nawet czarnych stron pracy w potężnej firmie arabskiej. Szczególnie z punktu widzenia mieszkańców Szwecji opisane historie mogą wydawać się czymś strasznym. Wydaje się jednak, że wbrew oczywistym zamiarom autorki, namalowany przez nią obraz nie musi budzić wzburzenia. Podejmując pracę w firmie arabskiej, a nawet jadąc turystycznie do kraju o innej kulturze, godzimy się przecież z obowiązującymi tam zasadami. Z wypowiedzi bohaterek artykułu wynika, że szefowie Qatar Airways szczególnie pilnują przestrzegania reguł obyczajowych. Najbardziej narzekały na ograniczone możliwości uczestnictwa w rozrywkach i zabawach (chociaż nie były całkiem zakazane, Saga przecież opisuje swój powrót nad ranem z klubu nocnego). Znając tradycję i kulturę arabską, nie dziwi to. Wprawdzie wtrącanie się pracodawcy do życia prywatnego zawsze budzi sprzeciw, ale wiemy przecież, że w innych firmach, także tych działających w Polsce, zdarzają się też niemiłe zachowania ich szefów.  Różnica jest tylko taka, ze decydując się na wyjazd do ortodoksyjnego kraju muzułmańskiego jakim jest Katar, liczymy się z możliwością zaistnienia pewnych utrudnień życiowych, których zakres jest dość łatwy do przewidzenia, natomiast w Polsce trafiając do firmy zarządzanej przez osoby lekceważące lub nawet gardzące pracownikami, możemy czuć się mocno i bardzo niemile zaskoczeni.

Artykuł z Expressen zamieściliśmy ku przestrodze dla tych, dla których utrudnienia opisane przez autorkę mogłyby stanowić problem. Sądzę jednak, że Qatar Airways dla wielu jest bardzo atrakcyjnym pracodawcą. Niezadowolone bohaterki artykułu nie skarżyły się przecież ani na warunki pracy, ani na wynagrodzenia. Poważną uciążliwością jest ingerencja firmy w życie prywatne osób w niej zatrudnionych, co jednak nie zniechęca licznych osób do podejmowania prób znalezienia w niej pracy.

 

Jacek Morczyk

12 maja 2014

 

 

REKLAMA
Powrót do STRONY GŁÓWNEJ