Rent car. Jak wynająć samochód?

Chyba wszyscy zgodzimy się, że samochód na wakacjach to spore ułatwienie, a także przyjemność (może poza zawodowymi kierowcami, którzy mogą mieć nieco inne zdanie :)). Wiem, że nie ma potrzeby rozpisywać się o zaletach związanych z samochodem wykorzystywanym w czasie wakacji. Wiemy, że warto go wtedy mieć. Są oczywiście na to dwa sposoby: pojechać na wakacje samochodem własnym lub wypożyczyć go na miejscu. To pierwsze rozwiązanie ma jednak pewne ograniczenia – wprawdzie teoretycznie można pojechać samochodem z Polski niemal wszędzie, to jednak mało kto ma aż tyle wolnego czasu, żeby dotrzeć nim choćby do Hiszpanii, nie mówiąc już o dalszych trasach. Poza tym nie wszyscy przepadają za wielogodzinnym spędzaniem czasu za kierownicą. Taka podróż ma swoje zalety i zajmiemy się nimi innym razem. Teraz spróbujemy zająć się tematem: wypożyczanie samochodu, czyli korzystanie z rent a car.

rent a carWłaściwie wszędzie, w każdym kraju można wypożyczyć samochód. Są jednak takie miejsca, gdzie nie jest to najlepszym pomysłem – są to na przykład kraje arabskie i to nie tylko z powodu utrzymujących się  tam w ostatnich czasach niepokojów społecznych. Chodzi bardziej o to, że dróg w tych krajach jest niewiele, zwykle przecinają pustynię i nie ma co oglądać, a jeśli chce się zwiedzać zabytki to i tak niezbędny będzie przewodnik. Ruch drogowy i zwyczaje tamtejszych kierowców wymagają żelaznych nerwów i dużo szczęścia. Jeśli jedziesz np. ulicami Kairu i zapali się czerwone światło, to w żadnym wypadku nie hamuj! W pierwszej kolejności upewnij się, że za Tobą nikt nie jedzie (a jedzie na pewno, bo samochodów tam jest zawsze pełno) lub jedzie w sporej odległości z tyłu i zaczyna zwalniać, wtedy dopiero możesz zatrzymać się. Jeśli będziesz obserwował tylko to co przed Tobą, uderzenie w tył jest tylko kwestią czasu. W krajach arabskich o wiele lepszym rozwiązaniem jest korzystanie z wycieczek zorganizowanych.

Podobnie sytuacja wygląda w wielu innych miejscach na świecie – w części krajów latynoamerykańskich czy afrykańskich. Przed wyjazdem do tam warto poczytać o szansach podróżowania wynajętym samochodem.

Jeżeli jednak wybieramy się na wakacje do Europy, Ameryki Północnej lub Australii z problemami tego typu nie będziemy mieli kłopotów. Mogą pojawić się jednak inne i dlatego dobrze jest zawczasu zastanowić się nad sposobem wynajmu samochodu.

Jeżeli lecimy na którąś z wysp, zwłaszcza greckich, to poszukiwanie wypożyczalni przed wyjazdem, w internecie, nie jest konieczne. Chyba nawet wydaje się pomysłem gorszym od wynajęcia samochodu już na miejscu. Na wyspach w rodzaju Krety, Rodos i wielu innych greckich, a także na Cyprze jest pełno prywatnych, małych firm zajmujących się wypożyczaniem samochodów, w których można podjąć negocjacje cenowe, tym bardziej, że wokół pełno konkurencji. Biorąc taki samochód trzeba się liczyć z tym, że nie zawsze będzie to najnowszy model i często historia jego użytkowania będzie zauważalna… Ale przecież będąc na wyspie nie będziemy pokonywali tysięcy kilometrów i zazwyczaj po kilku dniach nie mamy dokąd jeździć. Dlatego samochód taki wydaje się całkiem wystarczający. Upewnijmy się jedynie czy na pewno ma pełne ubezpieczenie, w tym tzw. Collision Damage Waiver (CDW) pokrywające także „Excess” czyli udział własny. Praktycznie wszystkie małe wypożyczalnie to mają.

Trochę inaczej sytuacja wygląda na wyspach hiszpańskich, a zupełnie inaczej na włoskich i francuskich. O ile na Kanarach możemy liczyć na wynajem z małej prywatnej firmy, to już na Sardynii, czy Korsyce raczej nie.

Jeżeli wybieramy się w podróż po którymś z krajów kontynentu europejskiego i zamierzamy zwiedzić wynajętym samochodem Hiszpanię, Francję, czy Włochy, to warto przed wyjazdem przejrzeć w sieci oferty firm typu „rent a car”.

Firm zajmujących się tym jest dużo. Część z nich to znane marki „car rental’owe” jak Hertz, Budget, Sixt, Avis, Dollar, Thrifty, itp., a inne to brokerzy, mający w swojej bazie różne wypożyczalnie, a udostępniane przez nich w internecie wyszukiwarki pozwalają wybrać ofertą najlepiej – ich zdaniem – dopasowaną do naszych potrzeb. Sądzę, że warto zapoznać się ze stronami: Economy Car Rentals, RentalCars.com.pl lub HolidayAutos.com. Są one w wersji angielskiej, ale ceny mogą wyświetlać w złotówkach, co jest o tyle ważne, że płatności dokonuje się kartą i lepiej nie być zaskoczonym niespodziewanym kursem. Niecałe dwa lata temu na polski rynek wszedł niemiecki broker CarDelMar.pl Ich strona jest w języku polskim, mają także polskie call center.

Zasadą jest, że samochody wynajęte poprzez brokerów są tańsze od rezerwowanych bezpośrednio w firmach „rent a car”. Prawdopodobną przyczyną jest to, że wyszukiwarki, porównujące oferty dostawców są w stanie łatwo znaleźć aktualnie najtańszą ofertę, poszukując samochodów także wśród mniej znanych firm. Oznacza to, że wynajmując samochód przez brokera możemy trafić równie dobrze na pojazd należący do Avis’a jak i do zupełnie nieznanej firmy. Jednak wiemy o tym już w momencie zawierania umowy, zanim zapłacimy, co oznacza możliwość wycofania się. Rezygnacja, także i później, z zawartej umowy jest zwykle akceptowana przez wszystkich, warunkiem jest jednak termin – najczęściej można to uczynić jeżeli pozostał jeszcze tydzień do dnia wynajmu.

Dostępne są samochody różnych typów. Wynajmując uzyskujemy jedynie zapewnienie otrzymania samochodu należącego do wybranej klasy (grupy), niekoniecznie będzie to marka, którą widzimy w komputerze (są to tylko przykłady). Jeżeli będziemy zwiedzali jakiś kraj warto pamiętać o tym, żeby wielkość samochodu pozwalała nie tylko na zabranie nas ale także walizek. Nawet jeśli jedziemy tylko dwoje i tylne siedzenia pozostają wolne, to lepiej żeby cały bagaż zmieścił się w bagażniku. Ułatwia to zwiedzanie, samochód można zostawić na ulicy i pójść do muzeum lub na kawę, bez obaw przed włamaniem.

Na co, poza samym wyborem samochodu powinniśmy zwrócić uwagę korzystając z „rent a car’u”? Z pewnością na cenę. Powinniśmy się liczyć z tym, że cena w sezonie letnim, w kraju europejskim (w USA jest o wiele taniej!) za samochód grupy C (Golf, Astra, Peugeot 308) wyniesie 150-200 zł dziennie.
Koniecznie, co oczywiste, musimy starannie przeczytać warunki najmu. Pamiętajmy, że mogą pojawić się dopłaty za oddawanie samochodu w innym miejscu niż został odebrany, za niestandardową godzinę zwrotu (zdarzyć się może, że samolot powrotny mamy o 8-ej rano, a biuro „rent a car” otwarte jest np. od 9-tej, a samochód chcemy oddać na lotnisku) lub za coś jeszcze innego.

Wspomniałem już o ubezpieczeniu. Jest to sprawa kluczowa. Ubezpieczenie składa się z trzech części:

Często spotkamy wyraźnie podkreśloną informację: „PEŁNE UBEZPIECZENIE” lub „FULL INSURANCE PACKAGE” lub coś podobnego. Niemal zawsze, jednak, w dalszym tekście jest dopisek taki jak ten:

“With this package you are FULLY PROTECTED, except for the first portion of the claim (Excess)”.  

A dalej podane są kwoty, w rodzaju: „1500 eur for damages. 2000 eur for theft”. Oznacza to, że jeśli zaistnieje sytuacja, w której na przykład zostawimy gdzieś samochód na ulicy czy parkingu, a po powrocie okaże się, że ktoś zrobił rysę na drzwiach, odłamał lusterko, czy zabrał piórko wycieraczki, za szkodę będziemy musieli zapłacić. Przy odbieraniu samochodu zawsze, jako forma zabezpieczenia, drukowane są dane z naszej karty kredytowej (musi być kredytowa, debetowe są nieakceptowane) i z tego zabezpieczenia potrącą nam kilkaset euro.  Z zapisu „1500 for damages” wynika, że ubezpieczyciel pokrywa tylko tę część kosztów, która przekracza 1500 eur. Jeżeli, zatem, szkody wyrządzone przez kogoś trzeciego będą znaczne i wyniosą np. 1800 eur, to wtedy my zapłacimy „tylko” 1500, a resztę ubezpieczyciel. Analogicznie wygląda sprawa w przypadku kradzieży, z tym, że tu kwota może być inna. Jeżeli samochód nam ukradną, to zostaniemy obciążeni kwotą 2000 eur.

Dlatego ważne jest aby wykupić dodatkowe ubezpieczenie pokrywające tzw. „Excess”, czyli udział własny. Trzeba to sprawdzić, bo nie zawsze takie doubezpieczenie jest możliwe, albo nie pokrywa całości udziału własnego, zwracając np. tylko maksymalnie 1600 eur, czyli w przypadku kradzieży, koszt nadal mamy, chociaż mniejszy (w moim przykładzie byłoby to 400 eur). Zdarzają się oferty, w ramach których można dopłacić za CDW, ale za kradzież już nie.

Zdarza się, że firmy proponują dodatkowe ubezpieczenie szyb, opon, a także dachu.

W przypadku powstania szkody, nawet gdy zapłaciliśmy dodatkowo za „Excess, nasza karta zostanie obciążona kosztami naprawy do wysokości udziału własnego. Dopiero później, zwykle już po powrocie, musimy wystąpić do naszego ubezpieczyciela o zwrot poniesionych kosztów. Dlatego dobrze jest brać samochód z firmy (brokera), z którą łatwo będziemy mogli się skomunikować.

Po zawarciu umowy, czyli po naciśnięciu odpowiednią liczbę razy przycisku „dalej” w komputerze i zapłaceniu kartą za całość najmu, jedziemy, a raczej zwykle lecimy, do miejsca odbioru samochodu, zabierając ze sobą wydrukowany przez siebie voucher będący potwierdzeniem rezerwacji i zapłaty. W biurze „rent a car” podpisujemy umowę i odbieramy samochód. Pamiętajmy o jego bardzo starannym obejrzeniu. Wszystkie rysy, wgniecenia i inne nieprawidłowości musimy zgłosić pracownikowi „rent a car”, który je pozaznacza na diagramie. O ile często pracownicy wydający samochody nie przejawiają wielkiego nimi zainteresowania, to przy odbiorze sprawy wyglądają całkiem odmiennie.

Gdy już wszystko zgłosiliśmy, odpowiednie korekty w dokumentach zostały naniesione, wyruszamy na naszą wspaniałą podróż…

W czasie podróży starajmy się nie zgubić ani nie uszkodzić kluczyka, bo zazwyczaj grożą za to horrendalne kary – może to być np. 260 eur za kluczyk. Myślę, że dla firm „rent a car’owych” te różne rysy, kluczyki, itp. są istotnym źródłem dochodów. Na tym, po prostu, zarabiają. Koszty jakimi obciążają klientów są niebywale wysokie, a przecież i tak samochody po zarysowaniu nie są natychmiast naprawiane. Zwykle rysy utrzymują się długo, być może aż do końca użytkowania samochodu przez „rent a car”, a po przebiegu 25-30 tys km samochody z tymi rysami są sprzedawane.

Gdyby w trakcie podróży coś się wydarzyło, w dokumentach podane są numery alarmowe. Jeśli firma ma swe przedstawicielstwo w Polsce, można skontaktować się także z polskim call center.

Po zakończeniu wspaniałej, pełnej atrakcji podróży, oddajemy samochód w ustalonym już na etapie rezerwowania, miejscu, starając się zrobić to nie później niż o godzinie wpisanej na umowie. Zazwyczaj dopuszczalne jest spóźnienie nie większe niż 59 minut. Minuta później oznacza opłatę za dodatkową dobę i to nie po cenie promocyjnej…

Samochód jest dokładnie oglądany przez fachowców z „rent a car” i, po uzgodnieniach ewentualnych różnic zdań, możemy go oddać i udać się w drogę powrotną do domu lub rozpocząć dalszy etap naszych wakacji, już bez samochodu.

 

Jarosław Mojzych

22 stycznia 2014

 

 

REKLAMA
Powrót do STRONY GŁÓWNEJ














popo2317-07-2017 13:24
Trzeba dokładnie przeczytać umowę najmu...Mój przypadek nauczył mnie rozumu.Dotąd nie wynajmowałem auta zagranicą. Po prostu nie wiedziałem co oznacza słowo EXCESS.Byliśmy w Grecji na Korfu.Wynajem poszedł bez zgrzytów,grzecznie, wszyscy happy, podekscytowani. W umowie EXCESS 250Euro.Gdzieś na parkingu,pewnie tam,jakaś łajza stuknęła nam w przód auta, co zauważyliśmy podczas zdawania auta.Zaczęły się schody z właścicielem ren a car.Rządał 200Euro za lakierowanie i pęknięty"gril".Po małych negocjacjach i dłuższej gestykulacji stanęło na 50Euro.Zapłaciłem...z bólem.Wytłumaczyli mi wtedy, że EXCESS 250Euro, to gdybym "skasował" auto, moja odpowiedzialność byłaby tylko do tej kwoty.
Gosć zapewniał, że ma pełny insurace. Morał taki, że trzeba czytać i podpisywać to co się rozumie. Meaculpa.